Kolumbia: wybuch w autobusie, 13 ofiar
Tragedia na jednej z najważniejszych dróg Ameryki Południowej. W południowo-zachodniej Kolumbii eksplozja w autobusie zabiła 13 osób, a 38 kolejnych zostało rannych. Władze mówią wprost o ataku terrorystycznym i alarmują, że sytuacja w regionie gwałtownie się pogarsza.
Do wybuchu doszło w okolicach miejscowości Cajibío, gdy autobus jechał trasą Panamerykańską. To kluczowa arteria komunikacyjna, dlatego atak wywołał ogromne poruszenie w całym kraju.
Władze: to był akt terroru
Kolumbijskie wojsko nie ma wątpliwości co do charakteru zdarzenia. Generał López ocenił, że eksplozja była celowym zamachem, za który mogą odpowiadać dwie zbrojne grupy wywodzące się z dawnych struktur FARC.
Według armii chodzi o bojowników, którzy odrzucili porozumienie pokojowe podpisane z państwem w 2016 roku. Prezydent Gustavo Petro również ostro potępił sprawców, nazywając ich terrorystami powiązanymi z handlem narkotykami.
Region na krawędzi. Co najmniej 26 incydentów
Atak na autobus nie był odosobnionym przypadkiem. Tylko w ciągu ostatnich dwóch dni w południowo-zachodniej Kolumbii odnotowano co najmniej 26 innych incydentów kryminalnych i zbrojnych.
Wśród nich były m.in. ostrzał posterunku policji, atak na instalację radarową lotniska w El Tambo oraz próby użycia dronów z materiałami wybuchowymi. Służby przekazały, że trzy takie maszyny zostały zestrzelone jeszcze przed detonacją.
Choć wcześniejsze zajścia nie spowodowały ofiar, mieszkańcy regionu już wcześniej żyli w napięciu. Teraz strach będzie jeszcze większy, bo ofiarami najnowszego ataku padli zwykli cywile.
Nadzwyczajne narady i presja na rząd
Rosnąca fala przemocy zmusiła władze do pilnych konsultacji. W sobotę odbywało się spotkanie wysokich rangą urzędników, wojskowych i regionalnych polityków, w którym brał udział także minister obrony Sánchez.
Co szczególnie wymowne, śmiertelna eksplozja nastąpiła właśnie podczas tych obrad. Lokalni przywódcy domagają się teraz szybkiej i zdecydowanej reakcji państwa, bo bez niej region może pogrążyć się w jeszcze większym chaosie.
Dla mieszkańców oznacza to jedno: większe ryzyko na drogach, wzmożone kontrole i obawy, że przemoc związana z grupami zbrojnymi i narkobiznesem będzie dalej eskalować.
Źródło: Zobacz oryginalny artykuł
