Trump przedłuża rozejm z Iranem
Rozejm między USA a Iranem miał być chwilowy, ale Donald Trump właśnie przedłużył go jednostronnie. Choć w ostatnich godzinach nie pojawiły się informacje o nowych atakach, sytuacja nadal jest wyjątkowo krucha i może odbić się także na Europie, w tym na Holandii.
Amerykański prezydent ogłosił, że zawieszenie broni będzie obowiązywać do czasu, aż Iran przedstawi własną propozycję i zakończą się rozmowy. Problem w tym, że nie podał żadnej konkretnej daty. Nadal nie wiadomo też, czy Teheran w ogóle uznaje takie przedłużenie rozejmu.
Iran milczy, USA naciskają
Według Trumpa decyzja zapadła po apelu premiera Pakistanu Shehbaza Sharifa i wojskowego przywódcy kraju, feldmarszałka Asima Munira. Waszyngton chce wykorzystać ten czas, by wywrzeć presję na Iran i skłonić go do ograniczenia programu nuklearnego w zamian za trwałe zakończenie wojny.
Z irańskiej strony nie pojawiło się oficjalne potwierdzenie. Jeden z doradców przewodniczącego parlamentu w Teheranie stwierdził wręcz, że decyzja Trumpa „nic nie znaczy” i może być próbą kupienia czasu przed kolejnym uderzeniem.
Pakistan i ONZ liczą na rozmowy
Początkowo pojawiały się sygnały, że do Pakistanu może polecieć wiceprezydent USA J.D. Vance, by uczestniczyć w kolejnej rundzie negocjacji. Biały Dom potwierdził jednak, że do takiej podróży nie dojdzie. To pokazuje, jak szybko zmienia się sytuacja wokół konfliktu.
Premier Pakistanu podziękował Trumpowi za zgodę na wydłużenie rozejmu. Również ONZ ocenia ten krok jako ważny sygnał deeskalacji. Sekretariat organizacji podkreśla, że każde wstrzymanie walk daje przestrzeń dla dyplomacji.
Cieśnina Ormuz znów w centrum kryzysu
Największym punktem zapalnym pozostaje Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa znacząca część światowego transportu ropy. Iran od początku konfliktu ogranicza tam ruch statków państw sprzymierzonych z USA, a amerykańska odpowiedź jeszcze bardziej zaostrzyła sytuację.
Trump twierdzi, że z powodu blokady Iran traci nawet 500 milionów dolarów dziennie. To jednak nie tylko problem Teheranu. Każde zakłócenie w Ormuz odbija się na rynku energii, a to może oznaczać droższe paliwo i wyższe koszty życia także dla mieszkańców Holandii.
W Londynie wojskowi planiści z ponad 30 krajów dyskutują już, jak doprowadzić do ponownego otwarcia szlaku. Na razie jest spokojniej, ale wystarczy jeden błąd, by rozejm rozsypał się w kilka godzin.
Źródło: Zobacz oryginalny artykuł
