Podwyżka czynszu w Zeist mimo problemów z balkonami
Mieszkańcy jednego z największych kompleksów mieszkaniowych w Holandii nie kryją złości. Choć od miesięcy muszą godzić się z ograniczeniami na balkonach, od 1 lipca czeka ich także wyższy czynsz.
Chodzi o dwa ogromne bloki w Zeist, gdzie mieszka ponad 1500 osób. Najwięcej emocji budzi fakt, że podwyżka przychodzi w momencie, gdy część lokatorów nie może w pełni korzystać z przestrzeni, za którą normalnie płaci.
Balkony pod nadzorem, a czynsze rosną
Sprawa ciągnie się od końca ubiegłego roku. Po kontroli okazało się, że płyty balkonowe w L-flat i sąsiednim Geroflacie nie spełniają norm budowlanych.
Nie stwierdzono bezpośredniego zagrożenia, ale wprowadzono ograniczenia. Na balkon nie mogą jednocześnie wchodzić więcej niż trzy osoby, a cięższe przedmioty, jak donice czy podstawy parasoli, musiały zniknąć.
Później pojawiło się tymczasowe rozwiązanie: metalowe podpory. W obu budynkach zamontowano ich aż 25 tysięcy. Problem w tym, że takie konstrukcje zabierają miejsce i utrudniają codzienne życie.
Lokatorzy: mniej komfortu, wyższe koszty
Największy blok, L-flat, ma 700 mieszkań i uchodzi za największy tego typu budynek w kraju. W sąsiednim Geroflacie znajduje się kolejnych 500 lokali. Skala problemu jest więc ogromna.
Mimo tego spółdzielnia Woongroen zapowiedziała standardową podwyżkę czynszu socjalnego o 3,6 proc. Dla mieszkania z czynszem podstawowym 632,76 euro oznacza to wzrost o 22,78 euro miesięcznie.
Lokatorzy twierdzą, że to zły moment na takie decyzje. Część z nich mówi wprost, że zamiast podwyżki powinna pojawić się czasowa obniżka czynszu, bo komfort mieszkania realnie spadł.
Problemy także dla osób z niepełnosprawnością
Szczególnie trudna jest sytuacja osób o ograniczonej mobilności. Jedna z mieszkanek poruszająca się na wózku skarży się, że przez zwężoną galerię nie może samodzielnie wyjść z mieszkania.
Inni musieli pozbyć się mebli balkonowych i części wyposażenia, bo po ustawieniu podpór zwyczajnie się nie mieszczą. Spółdzielnia odpowiada, że balkony nadal są użytkowe, a w indywidualnych przypadkach będzie szukać rozwiązań.
Na razie jednak trwa tylko tymczasowe zabezpieczenie, a o stałej naprawie nadal nie ma konkretów. Dla mieszkańców oznacza to jedno: mniej wygody i wyższe rachunki.
Źródło: Zobacz oryginalny artykuł
