Litewska policja udaremniła rosyjski spisek
To mogło skończyć się tragedią na ogromną skalę. Litewska policja poinformowała, że rozbiła grupę, która miała przygotowywać dwa zabójstwa i możliwe ataki terrorystyczne, a trop prowadzi do rosyjskich służb.
Według śledczych w sprawie oskarżono już 13 osób. Dziewięciu podejrzanych zatrzymano, a czterech kolejnych jest nadal poszukiwanych międzynarodowymi listami gończymi.
Dwa cele i polityczne motywy
Na celowniku mieli znaleźć się obywatel Rosji oraz osoba z Litwy. Jak przekazała policja, obie ofiary mogły zostać wybrane ze względu na swoje poglądy polityczne.
Śledztwo ruszyło po tym, gdy jeden z potencjalnych celów zauważył w swoim aucie nadajnik GPS. To właśnie odkrycie uruchomiło dochodzenie, które doprowadziło do ujawnienia planów zabójstwa.
Nie tylko morderstwa. W tle także sabotaż
Sprawa okazała się znacznie poważniejsza. Litewskie służby twierdzą, że podejrzani nie ograniczali się do obserwacji ofiar, ale mieli też zbierać informacje o infrastrukturze wojskowej.
Wśród możliwych planów pojawia się również podpalenie sprzętu wojskowego przeznaczonego dla Ukrainy. Według policji działania te wpisywały się w szerszą, skoordynowaną aktywność o charakterze terrorystycznym.
Podejrzani mieli od 2024 roku gromadzić dane o osobach i obiektach. Śledczy badają też ich kontakty z lokalnymi grupami przestępczymi, które mogły pomagać w przygotowaniach.
Międzynarodowa siatka i wspólna akcja służb
Wśród oskarżonych są osoby pochodzące z Rosji, Białorusi, Ukrainy, Gruzji, Łotwy, Mołdawii i Grecji. Część mieszkała w Litwie, inni mieli przyjechać tam specjalnie po to, by wykonać zlecenie.
Akcja służb objęła kilka państw. Przeszukania przeprowadzono nie tylko w Litwie, ale także w Polsce, Ukrainie i Grecji. Trzech podejrzanych ma zostać wydanych Litwie, a w przypadku kolejnych dwóch trwa jeszcze analiza prawna.
To kolejny sygnał, że napięcia związane z wojną w Ukrainie i działalnością rosyjskich służb mogą mieć realne skutki także w krajach Unii Europejskiej. Dla mieszkańców regionu oznacza to jedno: służby coraz częściej mierzą się nie tylko z klasycznym szpiegostwem, ale też z zagrożeniem bezpośrednią przemocą.
Źródło: Zobacz oryginalny artykuł
