Pożar w Rotterdamie: zatrzymano podejrzanego
Tragiczny pożar w Rotterdamie wstrząsnął mieszkańcami dzielnicy Feijenoord. Nie żyje 44-letni mężczyzna, a policja zatrzymała 38-letniego mieszkańca miasta, który jest podejrzewany o podpalenie.
Do dramatu doszło w niedzielę około godziny 11:30. Ogień miał najpierw pojawić się w ogrodzie, a potem błyskawicznie przenieść się na budynek mieszkalny. Skala zdarzenia była tak duża, że akcja gaśnicza trwała wiele godzin.
Podejrzenie podpalenia po śmiertelnym pożarze
Holenderska policja poinformowała o zatrzymaniu 38-latka z Rotterdamu. Mężczyzna jest podejrzany o celowe wzniecenie ognia w domu na terenie Rotterdam-Feijenoord.
Śledczy podkreślają, że jego dokładna rola w sprawie nadal jest badana. Na razie nie ujawniono, co mogło być motywem działania ani w jakich okolicznościach doszło do zaprószenia ognia.
Ponad 60 mieszkań ewakuowanych
Pożar okazał się wyjątkowo groźny dla całej okolicy. Straż pożarna musiała ewakuować więcej niż 60 domów, by zabezpieczyć mieszkańców przed ogniem i dymem.
To oznacza, że dziesiątki rodzin nagle straciły możliwość powrotu do swoich mieszkań. W takich sytuacjach ludzie często zostają bez dostępu do rzeczy osobistych, dokumentów i podstawowych potrzeb przez wiele godzin, a czasem nawet dni.
Ofiara nie mieszkała w spalonym domu
Ciało 44-letniego mężczyzny ze Zwijndrecht odnaleziono dopiero po opanowaniu pożaru. Według ustaleń nie był on mieszkańcem spalonego budynku, co rodzi dodatkowe pytania o okoliczności jego obecności na miejscu.
Służby badają teraz, w jaki sposób zginął. Śledztwo ma wyjaśnić zarówno przyczynę śmierci ofiary, jak i to, czy podejrzany rzeczywiście odpowiada za wybuch pożaru.
Sprawa budzi duże emocje w Rotterdamie, bo pożar nie tylko pochłonął ludzkie życie, ale też zagroził całemu osiedlu. Dla Polaków mieszkających w Holandii to kolejny sygnał, jak szybko lokalny incydent może przerodzić się w dramat o ogromnych konsekwencjach.
Źródło: Zobacz oryginalny artykuł
