Holandia: rowerzysta zatrzymany za pomoc policji
Zwykły odruch, a potem kajdanki i przesłuchanie. W Groningen mechanik rowerowy chciał uchronić drogi e-bike przed kradzieżą, ale zamiast podziękowań spotkała go interwencja policji.
Sprawa szybko wywołała poruszenie, bo mężczyzna próbował zrobić dokładnie to, czego oczekuje się od świadków przestępstwa. Konsekwencje okazały się jednak zupełnie odwrotne.
Chciał zatrzymać złodzieja, sam trafił na komisariat
Do zdarzenia doszło we wtorek rano w Groningen. Właściciel warsztatu rowerowego zauważył przy stojakach kosztowny rower elektryczny, który od kilku dni stał bez dodatkowego zabezpieczenia, z pozostawioną baterią.
Po chwili zobaczył, jak ktoś próbuje wyjąć akumulator z roweru. Mechanik przegonił podejrzanego, ale gdy ten znów wrócił, zdecydował się schować e-bike do środka, by zapobiec kradzieży i dalszym uszkodzeniom.
Po 10 minutach pod warsztatem stanęły 4 radiowozy
Mężczyzna sprawdził jeszcze rower w internetowym rejestrze kradzieży RDW. Nic nie wskazywało, że jednoślad figuruje jako skradziony. Mimo to po niespełna 10 minutach przed jego zakładem pojawiły się aż cztery policyjne samochody.
Okazało się, że był to policyjny „lokfiets”, czyli rower-pułapka używany do łapania złodziei. Funkcjonariusze zatrzymali mechanika pod zarzutem paserstwa. Musiał zostawić otwarty zakład i dziesiątki rowerów stojących bez nadzoru przed sklepem.
Śledztwo umorzone, ale niesmak pozostał
Jak relacjonuje, spędził na komisariacie kilka godzin. Pokazał policji zrzut ekranu potwierdzający, że sprawdzał rower w bazie i tłumaczył, że chciał jedynie zabezpieczyć go przed złodziejem.
Policja potwierdziła później, że zatrzymano jedną osobę po przemieszczeniu roweru-pułapki. Ostatecznie sprawa została jednak umorzona. Dla mechanika to marne pocieszenie — mówi, że sytuacja mocno nim wstrząsnęła i zostawiła poczucie bezsilności.
Ta historia pokazuje, jak łatwo w Holandii można znaleźć się w centrum policyjnej akcji, nawet gdy ktoś działa w dobrej wierze. Dla mieszkańców to sygnał, że przy podejrzanych sytuacjach lepiej najpierw dzwonić na policję, niż samodzielnie przenosić cudzą własność — nawet jeśli chodzi o ochronę przed kradzieżą.
Źródło: Zobacz oryginalny artykuł
