Holandia: kto zapłaci za niedopałki?
Niedopałki są dosłownie wszędzie — na chodnikach, przy przystankach, w parkach i kanałach. Teraz w Holandii narasta spór o to, kto ma płacić za ich sprzątanie, bo samorządy nie chcą już dokładać do tego z pieniędzy podatników.
Gminy, ministerstwo i związki wodne naciskają, by producenci papierosów pokrywali 100 proc. kosztów usuwania niedopałków. Dziś finansują tylko część wydatków, a reszta trafia na rachunek mieszkańców — także tych, którzy nie palą.
Miliony euro i gigantyczna skala problemu
Szacunki są mocne: co roku na ulice i do środowiska trafiają od setek milionów aż do 7 miliardów niedopałków. To największy problem z odpadami ulicznymi w kraju. Są małe, wpadają w szczeliny i kratki, dlatego ich sprzątanie jest wyjątkowo trudne i kosztowne.
Same gminy wydają na to około 36 mln euro rocznie. Problem w tym, że producenci płacą tylko za papierosy sprzedane w Holandii. A tych jest coraz mniej, bo po podwyżkach cen wielu palaczy kupuje wyroby za granicą.
W 2024 roku niemal połowa papierosów pochodziła spoza Holandii. Efekt? Branża tytoniowa pokrywa dziś mniej więcej połowę realnych kosztów sprzątania, a resztę dopłaca społeczeństwo.
Niedopałek truje bardziej, niż się wydaje
Filtry papierosowe zawierają plastik, metale ciężkie i toksyczne substancje, w tym arsen. Bardzo często kończą w wodzie, dokąd trafiają z deszczówką lub zwykłym śmieceniem. Według przytaczanych danych jeden niedopałek może zanieczyścić nawet 1000 litrów wody.
Dlatego coraz głośniej mówi się nie tylko o pełnym finansowaniu sprzątania przez producentów, ale też o całkowitym zakazie filtrów. Zwolennicy takiego rozwiązania podkreślają, że filtry nie dają istotnej korzyści zdrowotnej, za to zwiększają szkody dla środowiska.
Branża protestuje, rząd patrzy na UE
Producenci papierosów nie zgadzają się z takim podejściem. Uważają, że pełne obciążenie ich kosztami byłoby nieproporcjonalne. Chcą nawet obniżenia obecnej składki, a zakaz filtrów traktują jak uderzenie w cały rynek papierosów.
Z drugiej strony holenderskie władze i organizacje środowiskowe mówią jasno: obowiązuje zasada „zanieczyszczający płaci”. Sprawa została już zgłoszona do Komisji Europejskiej. Dodatkowo raport RIVM wskazuje, że zakaz filtrów mógłby ograniczyć emisję mikroplastiku i innych toksyn, bez pogorszenia zdrowia palaczy.
Dla mieszkańców oznacza to jedno: jeśli przepisy się nie zmienią, za bałagan po niedopałkach nadal będą płacić wszyscy.
Źródło: Zobacz oryginalny artykuł
