Fałszywa pop-art w Italii. Trop prowadzi do Belgii
Włoscy śledczy rozbili aferę, która wstrząsnęła światem sztuki. Na popularnej wystawie w Reggio Calabria pokazano dziesiątki prac przypisywanych wielkim nazwiskom, ale zamiast arcydzieł miały to być zwykłe podróbki.
Sprawa ma belgijski wątek i robi się coraz poważniejsza. Prokuratura mówi o zorganizowanej działalności, której celem było wprowadzenie publiczności w błąd i zarabianie na fałszywej sztuce.
143 podejrzane dzieła i trzy osoby na celowniku
W sumie zajęto 143 obiekty przypisywane m.in. Andy’emu Warholowi, Keithowi Haringowi i Banksy’emu. Aż 133 z nich znajdowały się na wystawie „Pop to Street Art: Influences”, organizowanej od lipca 2024 do listopada 2025 w trzech lokalizacjach na południu Włoch.
Ekspozycja przyciągała tylu odwiedzających, że planowano jej przedłużenie o kolejne dwa miesiące. Ostatecznie zamiast sukcesu przyszła interwencja policji i śledczych od ochrony dziedzictwa kulturowego.
50 tysięcy euro za wypożyczenie prac
Według ustaleń włoskich mediów i prokuratury, Akademia Sztuk Pięknych w Kalabrii wypożyczyła obrazy, grafiki i rzeźby od belgijskiej firmy za 50 tys. euro. Dostawca miał dodatkowo zarabiać na części wpływów z biletów oraz sprzedaży dzieł.
Podejrzenia pojawiły się jeszcze w trakcie trwania wystawy. Pod koniec 2025 roku, jeszcze przed jej formalnym zakończeniem, śledczy zabrali około 130 prac do ekspertyzy.
Wynik? Specjalna jednostka policji uznała, że dzieła są fałszywe. Co więcej, część z nich opisano jako podróbki wykonane bardzo nieudolnie i bez większego kunsztu.
Śledztwo się rozszerza
W sprawie podejrzanych jest trzech Belgów. Podczas przeszukań w rejonie Liège znaleziono kolejnych 10 możliwych falsyfikatów. Autentyczność następnych 11 prac nadal jest sprawdzana.
Prokuratura w Reggio Calabria uważa, że mogła działać siatka wyspecjalizowana w seryjnej produkcji fałszywej pop-art. Taki proceder uderza nie tylko w rynek sztuki, ale też w widzów, którzy płacą za kontakt z czymś, co może okazać się zwykłym oszustwem.
Dla Polaków mieszkających w Belgii i Holandii ta sprawa to także przypomnienie, jak łatwo firmy działające międzynarodowo mogą wykorzystywać luki i zaufanie instytucji. Śledztwo nadal trwa i niewykluczone są kolejne zatrzymania.
Źródło: Zobacz oryginalny artykuł
