Boliwia płonie. Dziesiątki zatrzymanych
La Paz znów stało się areną gwałtownych zamieszek. W stolicy politycznej Boliwii policja starła się z tysiącami zwolenników byłego prezydenta Evo Moralesa, a bilans jest poważny: co najmniej 90 osób trafiło do aresztu.
To kolejny sygnał, że kraj pogrąża się w coraz głębszym kryzysie. Blokady dróg, braki paliwa i żywności oraz polityczna wojna na szczycie uderzają już nie tylko w władzę, ale przede wszystkim w zwykłych mieszkańców.
Szturm na budynki i odpowiedź policji
Protestujący wyszli na ulice La Paz, domagając się odejścia prezydenta Paza. Demonstracja szybko przerodziła się w agresywne działania — część tłumu wtargnęła do budynków państwowych, a według rządowych nagrań doszło też do plądrowania biur.
Policja odpowiedziała gazem łzawiącym. Demonstranci rzucali z kolei kamieniami i odpalali fajerwerki. Władze zapowiedziały ściganie organizatorów protestu, a jeden z liderów usłyszał zarzuty związane z terroryzmem.
Kryzys gospodarczy napędza gniew
W tle zamieszek trwa ciężki kryzys ekonomiczny. Od niemal dwóch tygodni w różnych częściach kraju blokowane są drogi, co sparaliżowało transport. Skutki są dotkliwe: narastają niedobory żywności, paliwa i środków medycznych.
Oliwy do ognia dolały decyzje nowego prezydenta, który pół roku temu przejął władzę po zaskakującym wyniku wyborów. Aby ograniczyć ogromny deficyt budżetowy, jego rząd zlikwidował część dopłat do paliwa. To wywołało falę niezadowolenia, do której dołączyły związki zawodowe, rolnicy i górnicy.
Morales pod presją i z nakazem aresztowania
Prezydent Paz oskarża Evo Moralesa o celowe podsycanie chaosu, by osłabić rząd. Były lider Boliwii od dawna budzi skrajne emocje — w 2019 roku ustąpił po oskarżeniach o fałszerstwa wyborcze, później wrócił z emigracji, ale został wykluczony z udziału w wyborach w 2025 roku.
Na tym nie koniec problemów Moralesa. Wydano za nim nakaz aresztowania, bo nie stawił się w sądzie w sprawie dotyczącej zarzutów o wykorzystanie nieletniej. Były prezydent wszystkiemu zaprzecza i twierdzi, że to polityczna zemsta. Według mediów od około półtora roku ukrywa się w regionie Chapare.
Sytuacja w Boliwii budzi niepokój także za granicą. Osiem państw Ameryki Łacińskiej wspólnie potępiło działania, które mogą destabilizować demokratyczny porządek w kraju.
Źródło: Zobacz oryginalny artykuł
