PolskawHolandii.nl • Porady • Wiadomości • Firmy
Reklama dla firm • Twoja firma
Masz firmę w Holandii? Napisz do nas →
Wiadomości 2 June 2026 admin 3 min czytania

Bodycam policji wstrząsnęły Wielką Brytanią

Bodycam policji wstrząsnęły Wielką Brytanią

W Wielkiej Brytanii wybuchła burza po publikacji nagrań z policyjnych kamer. Widać na nich 18-letniego studenta, który umiera w kajdankach, choć chwilę wcześniej został pięciokrotnie ugodzony nożem.

Ofiarą był Henry Nowak z Southampton. Zamiast natychmiastowej pomocy, chłopak został początkowo potraktowany przez funkcjonariuszy jak podejrzany. Wszystko dlatego, że sprawca ataku próbował odwrócić uwagę policji i przedstawił się jako ofiara rzekomego rasistowskiego napadu.

18-latek błagał o pomoc

Do tragedii doszło po wieczornym wyjściu ze znajomymi w grudniu ubiegłego roku. Henry wracał sam do domu, gdy został zaatakowany nożem. Napastnik, 23-letni Vickrum Digwa, został właśnie skazany na dożywocie za morderstwo i nielegalne posiadanie broni.

Na ujawnionym nagraniu słychać, jak Nowak aż dziewięć razy mówi, że nie może oddychać. Cztery razy powtarza też, że został dźgnięty. Jeden z policjantów odpowiada jednak: „Nie sądzę, kolego”.

Dopiero po około trzech minutach funkcjonariusze zorientowali się, jak ciężki jest jego stan. Zdjęto mu kajdanki, wezwano karetkę i rozpoczęto resuscytację. Było jednak za późno — 18-latek zmarł na miejscu.

Skazany morderca, pytania do policji

Podczas procesu sprawca twierdził, że działał w obronie własnej. Sąd odrzucił tę wersję. Ustalono również, że Henry Nowak nie wypowiedział żadnych rasistowskich słów, mimo że właśnie taką narrację od początku przedstawiał napastnik.

Sprawa wywołała ogromne emocje w całym kraju. Premier Keir Starmer przyznał, że po obejrzeniu materiału zrobiło mu się niedobrze. Dodał też, że policja ma dziś „bardzo poważne pytania” do wyjaśnienia.

Głos zabrała również brytyjska minister odpowiedzialna za sprawy wewnętrzne. Podkreśliła, że morderstwo było brutalnym przestępstwem, ale jednocześnie zaapelowała, by tragedia nie stała się paliwem dla kolejnych społecznych podziałów.

Jest śledztwo i dymisja

Policja z hrabstwa Hampshire oficjalnie przeprosiła rodzinę chłopaka. Ruszyło też niezależne dochodzenie dotyczące działań funkcjonariuszy na miejscu zdarzenia.

Jak poinformowano, jeden z policjantów zamieszanych w sprawę złożył już rezygnację. Trzech pozostałych nadal pracuje. Ojciec Henry’ego nazwał sposób potraktowania syna „nieludzkim i upokarzającym”.

Dla wielu Brytyjczyków to nie tylko historia o tragicznym błędzie. To także kolejny sygnał alarmowy o zaufaniu do policji i o tym, jak groźne mogą być błędne założenia podjęte w pierwszych minutach interwencji.

Źródło: Zobacz oryginalny artykuł