Gigantyczny wyciek danych w Epe po cyberataku
Niemal całe Epe znalazło się na celowniku cyberprzestępców. Po ataku na serwer gminy skradziono dane osobowe prawie wszystkich mieszkańców, a skala incydentu budzi poważny niepokój.
Chodzi o ponad 32 tysiące osób. W przypadku części mieszkańców wyciek był jeszcze poważniejszy — przestępcy zdobyli także kopie dokumentów tożsamości, co znacząco zwiększa ryzyko oszustw.
Uderzenie w dane prawie wszystkich mieszkańców
Władze gminy Epe poinformowały, że po dokładnym dochodzeniu potwierdzono kradzież danych z serwera używanego przez urzędników. Burmistrz Tom Horn podkreślił, że nie był to zwykły „wyciek”, lecz typowa kradzież danych.
Z ustaleń wynika, że zagrożeni są niemal wszyscy mieszkańcy gminy. Dane trafiły w ręce sprawców po włamaniu na serwer, na którym przechowywano pliki przekazywane do urzędu, między innymi przy składaniu wniosków czy odwołań.
Ponad tysiąc osób z dodatkowym problemem
Najtrudniejsza sytuacja dotyczy ponad tysiąca mieszkańców, których kopie ważnych dokumentów tożsamości również zostały skradzione. To właśnie takie dokumenty mogą posłużyć do poważnych nadużyć, w tym podszywania się pod właściciela czy zawierania umów.
Gmina zapowiedziała, że osoby najbardziej narażone będą mogły bezpłatnie wymienić paszport, dowód osobisty lub prawo jazdy. Specjalne pisma z informacją o dalszych krokach mają trafić do nich najpóźniej do 8 maja.
Co wiadomo o sprawcach i zagrożeniu?
Na razie nie ustalono, kto stoi za atakiem. Policja prowadzi śledztwo, a samorząd zapewnia, że nie otrzymał żądania okupu. Według władz skradzione dane nie pojawiły się dotąd w darknecie.
Jednocześnie urzędnicy uspokajają, że nie wykradziono loginów ani haseł do DigiD. Gmina twierdzi też, że nie przechowuje zbiorczych list z adresami e-mail i numerami telefonów, choć takie informacje mogły znaleźć się w pojedynczych dokumentach.
Wszyscy mieszkańcy Epe mają otrzymać list z wyjaśnieniem sytuacji i poradami, jak ograniczyć ryzyko wykorzystania danych. W urzędzie już wdrożono dodatkowe zabezpieczenia, a pracownicy zmienili hasła do systemów.
Źródło: Zobacz oryginalny artykuł
