Holender zginął na torze w Belgii
Tragiczny finał treningu na belgijskim torze. 53-letni motocyklista z Holandii zginął po bardzo groźnym wypadku na Circuit Zolder, mimo szybkiej reakcji służb medycznych.
Do zdarzenia doszło w poniedziałek po południu podczas sesji „vrij rijden”, czyli swobodnych przejazdów treningowych. Według belgijskich mediów mężczyzna doznał ciężkich obrażeń po upadku przy dużej prędkości.
Wypadek podczas szybkiego manewru
Z pierwszych ustaleń wynika, że do tragedii doszło w trakcie pokonywania zakrętu. Dyrekcja toru przekazała, że motocyklista prawdopodobnie popełnił błąd przy zmianie biegów, przez co stracił panowanie nad maszyną i wypadł z trasy.
To miał być zwykły trening, bez elementów rywalizacji. Jednak nawet podczas takich sesji prędkości są bardzo wysokie, a margines błędu praktycznie nie istnieje.
Ratownicy byli na miejscu w kilka chwil
Służby medyczne obecne na torze ruszyły z pomocą natychmiast po zgłoszeniu. Mimo szybkiej interwencji i podjętej reanimacji życia 53-latka nie udało się uratować.
Belgijskie media podkreślają, że pomoc nadeszła błyskawicznie, ale obrażenia były zbyt poważne. Tor wyraził współczucie rodzinie i bliskim zmarłego.
Ofiara pochodziła z okolic Maastricht
Regionalne źródła podają, że zmarły był mieszkańcem rejonu Maastricht. W mediach społecznościowych pojawiły się niepotwierdzone informacje, że mógł pochodzić z Elsloo.
To kolejny sygnał, jak niebezpieczne potrafią być treningi na torach, nawet jeśli odbywają się w kontrolowanych warunkach. Dla wielu Polaków i Holendrów mieszkających przy granicy z Belgią takie obiekty są popularnym miejscem weekendowych wyjazdów i motoryzacyjnych pasji.
Na razie nie podano więcej szczegółów dotyczących przebiegu zdarzenia ani ewentualnego dalszego dochodzenia. Wiadomo jednak, że wypadek miał miejsce na jednym z najbardziej znanych torów wyścigowych w Belgii.
Źródło: Zobacz oryginalny artykuł
