Wietexperiment pod presją. Wchodzi gigant tytoniowy
Holenderski eksperyment z legalną marihuaną miał odciąć rynek od przestępców. Teraz wybuchła nowa burza, bo w tle pojawił się potentat tytoniowy związany z marką Marlboro. Politycy alarmują, że to może całkowicie zmienić sens całego projektu.
Chodzi o państwowy program, który ma trwać do 2029 roku. W jego ramach coffeeshopy w 10 gminach mogą sprzedawać legalnie uprawianą marihuanę, pochodzącą od wybranych producentów działających pod ścisłym nadzorem państwa.
Miliony euro i wielkie pytania
Kontrowersje wywołały ustalenia dziennikarzy, z których wynika, że koncern Altria, dawniej Philip Morris, chce pośrednio zainwestować miliony euro w CanAdelaar. To jeden z największych producentów uczestniczących w holenderskim eksperymencie.
Firma z Hellevoetsluis ma zostać przejęta przez Cronos Group. Problem w tym, że znaczącym udziałowcem Cronos jest właśnie Altria, znana z produkcji papierosów, w tym Marlboro. Dla wielu polityków to sygnał alarmowy.
Politycy chcą zablokować przejęcie
CDA i GroenLinks-PvdA domagają się odpowiedzi, czy rząd może zatrzymać tę transakcję. Trwa już kontrola prowadzona przez ministerstwo sprawiedliwości i bezpieczeństwa, która ma sprawdzić wiarygodność i integralność planowanego przejęcia.
Krytycy podkreślają, że branża tytoniowa od lat była oskarżana o agresywny marketing i bagatelizowanie skutków zdrowotnych. Ich zdaniem wpuszczenie takiego inwestora do legalnego rynku cannabis może uderzyć w wiarygodność całego eksperymentu.
Nie brakuje też głosów, że to nie tylko problem wizerunkowy. Jeśli wielkie koncerny zaczną przejmować sektor, małe firmy mogą zostać zepchnięte na margines, a rynek stanie się bardziej komercyjny niż kontrolowany.
Co to oznacza dla Holandii?
Zwolennicy eksperymentu przypominają jednak, że jego głównym celem jest ograniczenie udziału świata przestępczego w produkcji i sprzedaży marihuany. Według nich legalny, opodatkowany i kontrolowany rynek jest lepszy niż pozostawienie wszystkiego szarej strefie.
Kluczowe będą teraz przepisy i ich egzekwowanie. Politycy mówią wprost: jeśli państwo nie dopilnuje zasad, eksperyment może zamiast poprawić bezpieczeństwo wywołać jeszcze większy chaos.
Dla mieszkańców i klientów coffeeshopów skutki mogą być odczuwalne. Chodzi nie tylko o to, kto zarobi na legalnej marihuanie, ale też o ceny, reklamy, nadzór i przyszły kierunek całego rynku w Holandii.
Źródło: Zobacz oryginalny artykuł
